|
|
eolmusi tak baczyma na siebieb tak kolowama a zabiegama.olDominikowa przezierala go cos niecos i miarkowala zasieb co go tak markoci i rozbierabolale ni slowkiem nie pomoglab ino raz w raz pogladala nanb to w ten swiat i te dalekosci niebieskiebolaz i rzekla niechcacy:olc Gorac ci takib kieby we zniwa.olc Rzekliscie.olJakoz i tak bylob bo droge otaczaly potezne sciany borub ze zaden wiater ni przewiew nijakiolnie przedzieral sie z polb a slonce wisialo prosto nad glowami i tak dogrzewalob ze rozprazoneoldrzewa staly bez ruchu i omdlale czuby pochylaly nad drogab i tylko raz w raz puszczalyolbursztynowe igliwob co kolujacy splywalo na droge. Grzybny zapach bajorow i lisciaoldebowego az wiercil w nozdrzach.o |